Stał się dramat przeokrutny ;) Złamał mi się paznokieć i to w tak paskudny sposób, że nie da się spiłować całej złamanej części - zazwyczaj w ten sposób łamią się paznokcie od boków (u mnie to się działo tylko na kciukach) i kończymy z przemieszczającą się w poprzek paznokcia rysą, która mimo zasmarowania lakierem zaczepia o wszystko bo "rozrywa" w tym miejscu lakier. Akurat tym razem pękł wzdłuż. I co teraz? ;)
Opcje mamy trzy (zakładamy, że ściąć już się nie da - np. ja mam tak ukształtowane skórki pod paznokciami, że to co zobaczycie to moje krótkie paznokcie - krócej już się nie da - można spiłować boki na okrągło, ale długość środkowej części paznokcia jest najkrótsza z możliwych) albo posługujemy się chusteczką, albo inwestujemy w naklejki "sklejające" albo wykorzystujemy moją tajną metodę ;)
1. Chusteczka - ją z reguły stosowałam na paznokciach mojej mamy, która nie używa kolorowych lakierów, więc z samym bezbarwnym nie było widać tak bardzo różnicy poziomów na paznokciu. Metoda banalna, rozdzielamy chusteczkę na warstwy, z jednej warstwy wycinamy niewielki prostokącik/kwadracik/co chcemy, tak, aby rozmiarami pasowało do pęknięcia. Nakładamy warstwę odżywki/bazy/lakieru, szybko kiedy jest mokry przyczepiamy chusteczkę, lekko dociskamy, żeby się trzymała i utrwalamy kolejną warstwą. Czasem nakładałam dwie warstwy chusteczki (ale osobno -odżywka, chusteczka, odżywka, chusteczka, odżywka). Metoda daje radę, ale chusteczka trwałością wciąż nie grzeszy i czasem się rozrywa -> cała zabawa na nic.
2. Specjalne naklejki - wiem, że takie coś w ofercie ma Essence. Kupiła je moja przyjaciółka i miałam okazję przetestować - nie trzymały się praktycznie w ogóle (klej jakiś nie bardzo), były za duże i się odkształcały. Wyglądało to dość dziwnie. Jeśli któraś z was trafiła na dobre naklejki ratujące złamane paznokcie to dajcie znać, bo rzeczy wyglądała interesująco, a może nie wszystkie są takim rozczarowaniem ;)
3. Super oh i wow i diamonds metoda ;) Wymyśliłam przypadkiem - dostałam od koleżanki pudełeczko z gwiazdkami. Gwiazdki błyszczą i są z czegoś jakby gruba folia albo super cienki plastik. I tak planowałam przyczepić je na paznokcie (którym ostatecznie niestety nie zrobiłam zdjęcia, ale może je powtórzę) i nagle pomyślałam, że takie gwiazdki są wystarczająco niezniszczalne, żeby się nie porozrywać i żeby mocno "złapać" pęknięte części paznokcia. I działa! ;) Wydaje mi się, że powinno zadziałać z każdą cienką folią, która się nie rozrywa - całkiem niezłe do tego celu wydają mi się folie takie jak te którymi zabezpiecza się bukiety, chociaż przyznam, że nie próbowałam. Ale gwiazdka zdaje egzamin już ponad tydzień - kiedy miałam na paznokciach kremowy lakier i nie chciałam, żeby była widoczna, położyłam ją na samą odżywkę, a na to trzy warstwy lakieru - lekko widoczny był jej zarys, ale to w niczym nie przeszkadza. Dzisiaj gwiazdka znów złapała połamańca, a na całość wszystkiego nałożyłam lakier pękający (a pękaczy jeszcze tu nie było!), żeby już zupełnie ją zamaskować. Dodatkowo od drugiej strony zabezpieczyłam miejsce pęknięcia dużą ilością bezbarwnego lakieru, żeby dobrze trzymało z dwóch stron.
Lecimy!
Przy okazji - kto zna jakieś cudo na skórki? Moje są koszmarem (jak widać na kciuku - chociaż na żywo nie wyglądają tak strasznie, ale zdjęcie wydobyło wszystko co najgorsze)- trochę brakuje mi systematyczności w ich nawilżaniu, ale tak naprawdę nie mam niczego faktycznie przeznaczonego do skórek lub chociaż dobrze na nie działającego. Możecie coś polecić?
I więcej Slytherinowego mani:
Zielony pod pękaczem to dwie warstwy Essence 02 Woodstock i jedna przejrzystego Golden Rose (dla podbicia koloru) Pretty Color 161. Srebrny pękacz z Lovely.
Na całość nałożyłam Essence gel look top coat , bo o ile przy czarnych pękaczach mat mi się podoba, to ten srebrny naprawdę ładnie się błyszczy, a w wersji bez topu robi się zwyczajnie szary.